Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Gdybym miała opowiedzieć o sobie w 60 sekund, opowieść brzmiałaby następująco:

Kim jestem

Nazywam się Magdalena Dyrda (choć wolę jak mówi się do mnie po prostu Magda).

Jestem mamą Kubusia i partnerką Grzegorza.

Mogłabym napisać, że zawodowo zajmuję się fotografią, ale to byłaby tylko część prawdy.

Od dziecka bardzo lubiłam obcować ze sztuką i zawsze chciałam ją tworzyć.

Obserwuję prace najlepszych fotografów na świecie i uczę się od nich, starając się jednocześnie wypracować swój własny, niepowtarzalny styl.

Nie chcę być kopią moich idoli. Chcę, aby patrząc na moje prace, można było rozpoznać, kto je stworzył.

Każda kolejna artystyczna sesja zdjęciowa przybliża mnie do mojego celu.

Magdalena Dyrda artysta fotograf

Czym więc się zajmuję

Skupiam się na tworzeniu zdjęć o charakterze artystycznym, ale wykonuję także klasyczne fotografie, które nie wymagają tak dużego wkładu pracy, przez co są one bardziej dostępne cenowo dla moich klientów.

Kim są moi klienci.

90% moich klientów to kobiety, które przychodzą na sesję same, lub przyprowadzają swoje pociechy.

Prawdziwe, naturalnie piękne kobiety, a nie dziewczyny z okładki.

Z takimi właśnie osobami lubię przebywać. Z osobami otwartymi, naturalnymi i miłymi.

Jaka jestem

Sama jestem bardzo otwartą, uśmiechniętą i optymistyczną osobą, której najbardziej zależy na miłej i swobodnej atmosferze podczas sesji.

Zależy mi także na jak najlepszym kontakcie z moimi klientami już po oddaniu zdjęć.

Bardzo lubię, kiedy przychodzą do mnie po raz kolejny.

Sama bardzo zżywam się z moimi klientami i cieszę się na ich widok na ulicy.

Nie jestem jednak typem rzepa, a wręcz odwrotnie — jestem nieśmiałą osobą (choć może tego po mnie nie widać).

W życiu jestem najzwyczajniej kobietą. Z dobrymi i gorszymi dniami. Czasem mocno zakręconą (no dobra — dość często).

Pilnuję jednak bardzo mocno terminów sesji i odbioru zdjęć (dzięki Ci Boże za kalendarz Google).

Jak już pisałam, jestem mamą — szczęśliwą mamą. Jestem też szczęśliwą „żoną”.

Tak, szczęście jest dla mnie na pierwszym miejscu. Na drugim zdrowie mojej rodziny. Później zadowolenie z efektów pracy i gdzieś tam na końcu pieniądze.

Może dla tego też nie haruję jak wół, bo staram się spędzać jak najwięcej czasu z rodziną.

Ważny jest dla mnie ostateczny efekt sesji, więc muszę mieć czas na pomysł, na dobre przygotowanie, na sesję i na obróbkę.

Czas. No właśnie. To jest to, czego każdemu brakuje. Dla mnie ten czas jest najcenniejszy, dlatego też cennik sesji tworzę na podstawie czasu, który nad nią spędzę.

Niestety w pracy fotografa ten czas to nie wszystko, na co muszę zwracać uwagę. Sprzęt fotograficzny, wyposażenie studia, setki sukienek, szkolenia, z których mam zamiar w końcu korzystać — to wszystko kosztuje. I to niemało.

Nie dziw się więc, proszę, że ceny moich usług będą rosły, wraz z moim rozwojem, rozbudową studia i, nie ma co ukrywać, popularnością.

Jak pracuję

Wykonuję obecnie maksymalnie 2-3 sesje tygodniowo (no dobra, czasem więcej).

Staram się ich robić mniej, za to jeszcze bardziej skupiając się na każdej z nich.

Docelowo mam zamiar wykonywać maksymalnie 10 sesji miesięcznie.

Myślę, że wówczas każda z nich będzie dopracowana w 100%.

Lubię być doceniana

Dlatego też wysyłam moje prace do galerii sztuki oraz na różne konkursy.

Co jakiś czas moje prace zostają docenione i wyróżnione.

Daje mi to dodatkowego kopa do działania i rozwoju.

Moje zdjęcia  znalazły się także w zagranicznych publikacjach – m.in. amerykańskich  magazynach: „PROMO Magazine”, „Ellements” i „Human People” oraz  międzynarodowych: „Gallery of Refined Art” , „THIS Magazine”, „ESSENCE  Lookover” i „Inspire”.

Fotografia portretowa kobieca, dziecięca i wizerunkowa – Cieszyn, Bielsko-Biała, Katowice, Jastrzębie Zdrój

Napisz do nas